piątek, 22 lutego 2013

wszystko jest do czasu...


jasne
jak słońce
które widząc
pyszałkowaty uśmiech
poniżających
pada na twarz poniżonego

zwyciężę was pokorą
obojętnością
i marzenia skieruję
na inne tory
- zdaje się mówić -
nie wiadomo co was jeszcze
czeka w życiu
oby nie to samo
nie będę złośliwy
nie będę się mścił
żyjcie sobie
napełniajcie kieszenie
pieniędzmi
miejcie poczucie władzy
i po jakimś czasie
zgodzicie się ze mną
bo teraz w to nie wierzycie
że wszystko w życiu jest
do czasu...



środa, 20 lutego 2013

Halllgasd a visszhangot… / Słuchaj echa…

Hallgasd
a kimondottak legfontosabb
szavait hangosan ismétlő
visszhangot

Ne félj bátrabban szólni
mert az echo csak akkor
verődik a fák törzséről
tovább

Ford / Tł. [na węgierski]: Cséby Géza

------------------------

Słuchaj echa
powtarzającego najważniejszą
część wypowiedzianych głośniej
słów

Nie bój się mówić odważniej
dopiero wtedy echo odbije się
od drzew i przeniesie głos
dalej

csend és visszhang / cisza i echo

a magány
akár a csend
földre hullik
tiszta áttetsző
vizek
ez a szavak csendje
ez a levegő csendje
ez a csend
a magány
senkinek se vágya
széttörik a falakon
magas
a fal akár a beton
vastag
és nehéz
ez az általános nyugalom
néha
a torok sikolya
felébreszti a csendet
megszakítja
e folyamatos álmodozást
egyszer a szomorúság
áll odébb
máskor a csend
a visszhanggal akar
játszadozni
tovább

Ford. / Tł. [na węgierski]: Cséby Géza



-----------------

samotność
jak cisza
opada na ziemię
niezmącone wody
przejrzyste
ta cisza słowa
cisza powietrza
ta cisza
samotność
tęsknota niczyja
jak o mur się rozbija
wysoki
mur jak beton
gruby
i ciężki
ten spokój wszelki
czasem
krzyk krtani
obudzi ciszę
przerwie
tę ciągłą zadumę
to smutek
chce odejść
to cisza
chce się pobawić
z echem
dłużej

által… / poprzez...

szavak
által írt
szavak
által
ki nem mondott
meghagyom magamnak
e perceket
a dalok
által énekelteket
melyek érthetetlenek
egyeseknek
mások meg maradjanak
és énekeljenek
másoknak
a kinyilatkoztatások
tévedései által
belső
ellentétek
által
csak te akarj engem
megérteni
Szívem

Ford. /Tł. [na węgierski]: Cséby Géza



-------------

poprzez
słowa pisane
poprzez
słowa niewypowiedziane
zostawiam sobie
te chwile
poprzez
pieśni śpiewane
niezrozumiałe
dla jednych
niech inni tu zostaną
i śpiewają
dla innych
poprzez
błędy w wypowiedzi
poprzez
sprzeczności wewnętrzne
choć ty mnie zechciej
zrozumieć
Serce

wtorek, 12 lutego 2013

wysłane słowo

nadawca
nie czeka na podziękowanie
nadawca śle do kogo myśl poniesie
radość w słowa zamieniając

ten
kto będzie chciał
to zawsze się odezwie
niech zatem słowo
zamieni się
w sen
a sen w odpoczynek
od drobnych niepowodzeń
budzących
niszczących
degradujących
wysłane słowo
niech
zakorzeni się po swojemu
nieważne
kiedy i gdzie
niech będzie czytane
kontemplowane i słuchane
na swój sposób

niedziela, 9 grudnia 2012

Boże Narodzenie niedługo...


Boże Narodzenie
przyjdzie niedługo
ubierzemy choinkę
zaśpiewamy kolędę
usiądziemy do stołu
a potem
pójdziemy na spacer
po skrzypiącym śniegu
smakując piękno
świątecznego czasu.

Życzenia ze łzą w oku
u mojej Mamy...
Tak jest zawsze.
Wzruszeniom nie można
odmówić ich czasu.
Tak jest co roku.
I oby zawsze
towarzyszył temu
czar zapalonych
lampek.

piątek, 7 grudnia 2012

Małe rozliczenie z czasem

Powiedzmy, że mam za sobą
jakąś tam część swojego życia,
pełnego różnych, przeróżnych decyzji
z pełnym spojrzeniem serca i jego bicia.

Szukając swojej drogi bowiem,
wybierałam tę jedną, myśląc że właściwą.
Stawałam jednak często na rozstajach
a dróg było może sto, a może i tysiąc.

Patrzyłam bezradnie na ich ilość
pytając siebie: którą iść lepiej.
Modliłam się, prosiłam Boga o słowo,
choćby o jeden znak, jak pójść bezpieczniej.

Milczał... "Wybierz sama" powiedział
"dałem ci wolną wolę" i tyle.
Wybory nie były jednak zbyt trafne chyba
bo wracałam na rozstaje co chwilę.

Już nie pytałam więcej o drogę,
tylko szłam dalej kolejną... i kolejną.
Gdzie jestem teraz? Trudne to jest pytanie.
Postaram się dać odpowiedź w miarę precyzyjną.

Idę już wolniej, nie potrafię tak szybko,
dalej nie pytam, nie to że się boję.
Dużo przemyśleń miałam po drodze
i ich się trzymam, póki mogę.

Myśląc o tej całej wędrówki sensie,
o tym, kto chciał zrozumieć duszę,
Kto pomógł, kto mógł wesprzeć,
kto mógł, ale wycofał się w pół-drodze.

Kto był cierpliwy, kto wysłuchał,
kto miał intencje dobre i serce...
Kto choćby jednym małym krokiem
potowarzyszył w tej jakby udręce.

Na każdej ścieżce ktoś się pojawił,
lecz chował się pod przyrody okryciem
Bał się swojego cienia nawet,
strach mógł go wydać z całym podszyciem.

Idę dalej kochani, jak długo?



Potok

(wiersz napisany w 1990 r. a dzisiaj trochę doszlifowany)


Przez szczeliny górskie
przeciska się potok…

szum wody odbitej o skałę
słychać z oddali…
lecz nim rozpierzchną się krople
tam w dole
w podziw ubrała się każda

a ich tysiące
lśnią pięknie w słońcu,
gamami przeróżnych kolorów...
...dostrzeżonych przez pryzmat
tej chwili
gdzieś z oddali





Fot. Katarzyna Wolak

W cieniu

(wiersz z 1991 r.)

Motto:
"Do tych należy jutrzejszy dzień,
Co nowych łakną zdobyczy.
Kto się usuwa w ciszę i cień,
Ten się do żywych nie liczy.
(Adam Asnyk)

Cień! Ci, którzy tam odeszli, może już nie żyją.
Bez przebicia, bez pomocnej dłoni, bez naczenia.
Ile tych cieni chodzi po świecie,
Gdy błyszczy zaledwie kilka gwiazd
... jak na niebie...





Łomnica Zdrój i piękno krajobrazu


(wiersz z 1999 r.)

Tu jest naprawdę pięknie!
Zieleń i góry...
Szachownica pól na zboczach
Korony drzew w oddali

Tu jest po prostu pięknie!
Powietrze czyste, szum wiatru,
odbijającego się od skał,
torującego sobie drogę... i światłu.

Popychając strumień potoku
górskiego w oddali,
przybliża świat przyrody nam,
gdybyśmy się tam nie dostali.

Choćbyśmy próbowali zawzięcie
i szli, pod górę... pod górę
Idąc i...
może nie dochodząc w ogóle...

Tu jest przepięknie!

Cisza poezji

(wiersz z 14 lutego 1992 r.)

Cisza poezji, myśli śpiewanej
świat swój zamyka swoją tęsknotą.
Czy mgłą owiana, zapatrzona trochę
w siebie, to w Ciebie, by w Tobie
odnaleźć siłę i moc czarowną.

Czy to o Tobie myśli mej tęsknoty
poprzez mgłę przebijają się jak słońce,
które z trudem promykiem sięga
do Twego właśnie, gorącego serca,
które bije może w inną stronę...

Czy zatrzymać myśli swe przy Tobie?
Czy takie słowa są dla Twego ucha?
Czy po to mych uniesień wrażliwości serca,
przelanych piórem na papier
oddaję, byś je zdeptał?

To Twój problem...




(wiersz z 2002 r.)

szczęk drzwi na korytarzu
szum windy
szmer rozmów
lekki tupot czyichś kroków
pewnie sąsiadów

i cisza...

znowu szmer rozmów
tupot nóg
lecz niezbyt głośny
szczęk drzwi
zgrzyt klucza
i znowu

cisza...

omijasz moje drzwi
żałujesz paru
życzliwych słów
myślę
że to Twój problem

lecz wiedz

że każda chwila czyjejś samotności
może odbić się echem
Twojej rozpaczy
nagromadzony żal łez
w powietrzu
podmuchem zamieci
potrafi zmrozić Twoje serce

nie omijaj
nie lekceważ
ludzi skrzywdzonych życiem